Wolał Polonię od Szombierek

10-04-2014

     Jan Liberda był gwiazdą reprezentacji Polski w latach 60. Napastnik Polonii Bytom życiową formę osiągnął w 1966, gdy kadra pod wodzą Antoniego Brzeżańczyka udała się na tourne po Ameryce Południowej. Polacy dwukrotnie przegrali z Brazylią (1:4, 1:2) i zremisowali z Argentyną (1:1). Wszystkie bramki były autorstwa Liberdy! Na załączonym filmiku archiwalnym prezentujemy wam efektowne trafienie ze spotkania z Argentyną.

    Co ciekawe, Ślązak Jan Liberda w młodości mówił tylko po niemiecku. Nie przeszkodziło mu to jednak podpisać karty zgłoszenia w Polonii Bytom, klubie założonym po wojnie przez ...lwowiaków. Tej decyzji nie mogła odżałować rodzina Liberdy, która chciała, by piłkarz grał w konkurencyjnych Szombierkach Bytom.

Leonidas na Stadionie Dziesięciolecia!

30-03-2014

Dwudziestego czerwca 1968 roku Brazylijczycy zagrali w Polsce pierwszy oficjalny mecz z naszą kadrą. Skończyło się na 3:6. I znów, jak w 1938 roku na mistrzostwach świata we Francji, rywal wbil nam sześć goli. Tamten mecz przegralismy 5:6 po dogrywce, ale wtedy mielismy Eziego, który sam trafił do siatki czterokrotnie...

Mecz na Stadionie Dziesięciolecia (1968 r.) obserwowalo blisko 70 tysięcy kibiców. Polacy nie musieli się wstydzić - gola Sadka, Blauta i Żmijewskiego sprawiły, że przegralismy z honorem. Co ciekawe, w ekipie Brazylii zagrało sześciu piłkarzy, którzy dwa lata później sięgną po trzeci tytuł mistrza swiata - Carlos Alberto, Brito, Gerson, Rivelino, Jarzinho i Tostao. I jescze jedna ciekawostka - na załączonym filmiku widać Leonidasa, który przyjechał na mecz w roli komentatora boiskowych wydarzeń. Przed meczem przywitał się z kapitanem biało-czerwonych Stanisławem Oślizłą. Rozmawiał także za swoim dawnym rywalem - Władysławem Szczepaniakiem, ex-brońcą Polonii Warszawa, który w 1938 roku zagrał na pozycji obrońcy. Oczywiście słynny Leonidas na Stadionie Dziesięciolecia nie mógl spotkać Eziego, bo ten od zakończenia wojny przebywał w RFN-ie...

 

Jak Ernest podziwiał ...Ernesta

19-03-2014

Ernest Pohl to legenda śląskiej piłki, piłkarz, którego nikomu nie trzeba bliżej przedstawiać. Co ciekawe, wielkim futbolistą postanowił zostać po obejrzeniu w akcji ...Ernesta Wilimowskiego. W 1942 roku 9-letni Pohl pojawił się na meczu Niemcy – Rumunia i oszalał na punkcie Eziego.

Wiele lat później spełnił swoje marzenia z dzieciństwa. W latach 50. i 60. był gwiazdą Legii Warszawa, Górnika Zabrze, a także reprezentacji Polski. W polskiej ekstraklasie strzelił 186 bramek, co do dziś jest niepobitym rekordem. Miał szansę zaistnieć w zachodnich ligach, ale nie zdecydował się na ucieczkę z PRL-u. W latach 50. władze komunistyczne odgórnie zmieniły Pohlowi nazwisko na bardziej ...polskie. Od 1952 roku nazywał się Ernest Pol, dopiero pod koniec życia powrócił do pisowni Pohl.

Pozostaje legendą Górnika, człowiekiem, który pielęgnował na boisku talenty Włodzimierza Lubańskiego, Zygfryda Szołtysika czy Erwina Wilczka. W kadrze zaliczył wiele świetnych meczów, choć pozostawał w konflikcie z wieloletnim jej selekcjonerem Ryszardem Koncewiczem. Jedno z tych pamiętnych spotkań to konfrontacja Szkocji z Polską w 1965 (eliminacje mistrzostw świata). Polacy bardzo długo przegrywali 0:1, ale w samej końcówce najpierw trafił Pohl, a chwilę później Jerzy Sadek podwyższył na 2:1. Niespodzianka stała się faktem.

Fot. www.footballblog.pl

Joachim Marx - PRL go nie chciał...

09-03-2014

To brzmi wręcz niewiarygodnie, ale jeszcze 30 lat po zakończeniu II wojny światowej, wpływ na karierę śląskiego futbolisty miało miejsce urodzenia...

Znamiennym przykładem jest postać Joachima Marksa, który z Ruchem Chorzów dwukrotnie sięgał po tytuł mistrzowski (1974, 75). Jako mały chłopiec, jeszcze w Gliwicach biegał za piłką na jednej z ulic, gdzie dzielnie sekundował mu inny młokos ...Włodzimierz Lubański. Później Marx zaczął robić karierę w dorosłym futbolu. Reprezentował barwy Gwardii Warszawa i Ruchu, z powodzeniem grał w reprezentacji, min. na olimpiadzie w Monachium w 1972 roku. Był jednym z kandydatów do gry na mistrzostwach świata w 1974 roku. Jak podają historycy futbolu Andrzej Gowarzewski i Stefan Szczepłek, trener Kazimierz Górski miał grupę żelaznych kandydatów, a także grono piłkarzy, których nie zamierzał bronić za wszelką cenę jedynie dyskutować o ich szansach na powołanie. W tej drugiej znalazł się Marx. Wówczas ponoć jeden z działaczy PZPN-u wymyślił kryterium według, którego ustalona zostanie kadra na MŚ. Otóż, wszyscy zawodnicy powinni urodzić się już w PRL-u. Marx miał pecha – przyszedł na świat 31 sierpnia 1944 w Gleiwitz, mundial w RFN-ie obejrzał przed telewizorem...

Na dołączonym filmiku fragmenty meczu Polska – Bułgaria z maja 1972 roku, ekipa Górskiego wygrała 3:0, w eliminacjach do igrzysk olimpijskich. Dwie bramki zdobył Jan Banaś, a ostatnią trafieniem głową Joachim Marx.

Osobliwa dieta i gitarowy koncert…

26-02-2014

W czasach, gdy w piłce nożnej tak wiele zależy od diety, odżywek i ogólnie pojmowanego zdrowego trybu życia aż trudno uwierzyć jak Brazylijczycy przygotowywali się do meczu z Polską na mistrzostwach świata w 1938 roku...

Oddajmy jednak głos reporterowi „Kuriera Wieczornego" J. Rybakowi, który pod koniec maja 1938 roku donosił: „Gdy wieczorem znaleźliśmy się w hotelu Brazylijczyków, usłyszeliśmy narzekania kelnerów. Goście ich mieli osobliwy sposób żywienia się. W południe jedli stosunkowo bardzo mało, nie więcej, niż na śniadanie, za to wieczorem, przed pójściem na spoczynek, odbijali oni sobie wszystkie straty. Rzecz oczywista żalą się oni na kuchnię i w przewidywaniu, iż Francuzi nie potrafią im przygotować kawy, zabrali ze sobą oprócz kilkudziesięciu kilogramów najlepszego ziarna brazylijskiego, jakieś specjalne maszynki, które kucharzy francuskich wprawiły w zdumienie. Nigdy nie przypuszczaliśmy, iż zrobienie kawy może być równie skomplikowane... Dowiedzieliśmy się, iż w ciągu trzech tygodni, które poprzedzą mecz z Polską, wszyscy piłkarze będą musieli udawać się na spoczynek już o godzinie 8-ej wieczorem. Gdy popatrzeliśmy na obfitą kolację, którą jedli oni o godzinie 7-ej, potarliśmy mimowoli czoło ze zdumienia nad tą osobliwą „dietą". Gracze jednak temu się nie dziwili i do łóżka od razu nie szli. Zbierali się oni w pokoju Brandao i Roberto, którzy na gitarach dawali koncert."

Dziś taki sposób przygotowań do ważnych meczów wydaje się nie do pomyślenia. Choć trzeba pamiętać, że w kwestii diety i odżywek polska piłka jeszcze 50 lat później była daleko w tyle za innymi krajami Europy Zachodniej. Naszym piłkarzom jeszcze pod koniec lat 80. na zgrupowaniach serwowano schabowego z ziemniakami...

Jako obrazek dołączamy fragment półfinałowego meczu MŚ w 1938 roku, w którym Brazylia uległa Włochom 1:2. Ostatecznie ekipa Leonidasa zdobyła brąz po zwycięstwie nad Szwecją 4:2.

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13