Przegląd Sportowy objął patronat nad projektem filmowym „Ezi”

30-04-2014

 

Pragniemy poinformować, że Przegląd Sportowy objął patronat nad projektem filmowym „Ezi"!

W liście intencyjnym redaktor naczelny „PS" Michał Pol napisał m.in.: „Przegląd Sportowy towarzyszył Ernestowi Wilimowskiemu przez cały okres jego kariery sportowej, nie może nas zabraknąć i teraz. W projekcie tym zwraca uwagę chęć pokazanie nie tylko piłkarskich wydarzeń sportowych czasów sprzed II wojny, ale także tych wojennych i powojennych w kontekście losów Ślązaków w tych okresach."

Całość listu intencyjnego dostępna jest w sekcji „Wspierają nas".

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz poparł projekt filmowy "Ezi"

22-04-2014

 

Miło nam ogłosić, że prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz poparł projekt filmowy "Ezi"!

W oficjalnym pismie przesłanym do studia filmowego "Kalejdoskop" prezydent napisał m.in.: "Przygotowywany projekt daje szansę na opisanie losów jednostki wybitnej i tragicznej zarazem, ale też na przedstawienie trudnych relacji polsko-niemieckich w obliczu zbliżającej się globalnej katastrofy. Dziś w zjednoczonej Europie dla wielu z nas, szczególnie ludzi młodych, opisywana historia wydaje się wręcz nieprawdopodobna, a konieczność wyborów ostatecznych niewyobrażalna. Doceniając świat, w którym żyjemy, mamy obowiązek pamiętać, jak wielkiego skoku dokonały społeczeństwa współczesnej Europy".

Całość listu prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza dostępna jest w sekcji "Wspierają nas".

Wolał Polonię od Szombierek

10-04-2014

     Jan Liberda był gwiazdą reprezentacji Polski w latach 60. Napastnik Polonii Bytom życiową formę osiągnął w 1966, gdy kadra pod wodzą Antoniego Brzeżańczyka udała się na tourne po Ameryce Południowej. Polacy dwukrotnie przegrali z Brazylią (1:4, 1:2) i zremisowali z Argentyną (1:1). Wszystkie bramki były autorstwa Liberdy! Na załączonym filmiku archiwalnym prezentujemy wam efektowne trafienie ze spotkania z Argentyną.

    Co ciekawe, Ślązak Jan Liberda w młodości mówił tylko po niemiecku. Nie przeszkodziło mu to jednak podpisać karty zgłoszenia w Polonii Bytom, klubie założonym po wojnie przez ...lwowiaków. Tej decyzji nie mogła odżałować rodzina Liberdy, która chciała, by piłkarz grał w konkurencyjnych Szombierkach Bytom.

Leonidas na Stadionie Dziesięciolecia!

30-03-2014

Dwudziestego czerwca 1968 roku Brazylijczycy zagrali w Polsce pierwszy oficjalny mecz z naszą kadrą. Skończyło się na 3:6. I znów, jak w 1938 roku na mistrzostwach świata we Francji, rywal wbil nam sześć goli. Tamten mecz przegralismy 5:6 po dogrywce, ale wtedy mielismy Eziego, który sam trafił do siatki czterokrotnie...

Mecz na Stadionie Dziesięciolecia (1968 r.) obserwowalo blisko 70 tysięcy kibiców. Polacy nie musieli się wstydzić - gola Sadka, Blauta i Żmijewskiego sprawiły, że przegralismy z honorem. Co ciekawe, w ekipie Brazylii zagrało sześciu piłkarzy, którzy dwa lata później sięgną po trzeci tytuł mistrza swiata - Carlos Alberto, Brito, Gerson, Rivelino, Jarzinho i Tostao. I jescze jedna ciekawostka - na załączonym filmiku widać Leonidasa, który przyjechał na mecz w roli komentatora boiskowych wydarzeń. Przed meczem przywitał się z kapitanem biało-czerwonych Stanisławem Oślizłą. Rozmawiał także za swoim dawnym rywalem - Władysławem Szczepaniakiem, ex-brońcą Polonii Warszawa, który w 1938 roku zagrał na pozycji obrońcy. Oczywiście słynny Leonidas na Stadionie Dziesięciolecia nie mógl spotkać Eziego, bo ten od zakończenia wojny przebywał w RFN-ie...

 

Jak Ernest podziwiał ...Ernesta

19-03-2014

Ernest Pohl to legenda śląskiej piłki, piłkarz, którego nikomu nie trzeba bliżej przedstawiać. Co ciekawe, wielkim futbolistą postanowił zostać po obejrzeniu w akcji ...Ernesta Wilimowskiego. W 1942 roku 9-letni Pohl pojawił się na meczu Niemcy – Rumunia i oszalał na punkcie Eziego.

Wiele lat później spełnił swoje marzenia z dzieciństwa. W latach 50. i 60. był gwiazdą Legii Warszawa, Górnika Zabrze, a także reprezentacji Polski. W polskiej ekstraklasie strzelił 186 bramek, co do dziś jest niepobitym rekordem. Miał szansę zaistnieć w zachodnich ligach, ale nie zdecydował się na ucieczkę z PRL-u. W latach 50. władze komunistyczne odgórnie zmieniły Pohlowi nazwisko na bardziej ...polskie. Od 1952 roku nazywał się Ernest Pol, dopiero pod koniec życia powrócił do pisowni Pohl.

Pozostaje legendą Górnika, człowiekiem, który pielęgnował na boisku talenty Włodzimierza Lubańskiego, Zygfryda Szołtysika czy Erwina Wilczka. W kadrze zaliczył wiele świetnych meczów, choć pozostawał w konflikcie z wieloletnim jej selekcjonerem Ryszardem Koncewiczem. Jedno z tych pamiętnych spotkań to konfrontacja Szkocji z Polską w 1965 (eliminacje mistrzostw świata). Polacy bardzo długo przegrywali 0:1, ale w samej końcówce najpierw trafił Pohl, a chwilę później Jerzy Sadek podwyższył na 2:1. Niespodzianka stała się faktem.

Fot. www.footballblog.pl

1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13